このアーティストの他の楽曲 Słoń
このアーティストの他の楽曲 Chris Carson
説明
作曲者: クリスティアン・シワコウスキー
作詞:ヴォイチェフ・ザワツキ
歌詞と翻訳
原文
Taśma numer dwadzieścia siedem.
Pacjent wyraził zgodę na nagrywanie terapii w formie audio.
Sesja numer dziesięć.
Dzień dobry Panu.
Proszę się nie wywołać. Proszę usiąść.
Proszę powiedzieć, czy dobrze się Pan czuje?
-I co się wtedy dzieje? -I wtedy tabletki przestają działać.
I przychodzą ludzie z moich snów i tańczymy razem wokół sterty kości.
Mają czarne dłonie i czarne języki i śpiewamy tak do białego rana.
To były urodziny kumpla z klasy, jedenaście lat miał.
Tort, prezenty, ziomki z budy, pokój obok.
Ojciec, matka, jego starszy brat zabrał nas po cichu na strych i uprzedził, że to nie jest zabawa dla pizd.
Za mgły pamiętam, usiedliśmy w kółku na glebie, zapaloną świeczkę postawił na kartce z alfabetem.
Trzymając się za ręce siedzieliśmy kilka chwil i nawet nie pamiętam, kiedy urwał mi się film. Z dwie, trzy godziny później ocknąłem się w szpitalu.
Przy łóżku obok mnie siedzieli mamusia i tatuś. Lekarz mówił coś o krwiaku. Robili mi badania.
Wsadzili mnie w maszynę, która w chuj hałasowała.
Po tym zajściu cała szkoła plotkowała, że podobno przy wywoływaniu duchów stała się jakaś okropność i że mogę mieć coś z głową.
Choć uspokajał doktor, że omamy w moim wieku zdarzają się non stop. Mordo, to był dopiero początek domina.
Nigdy więcej już nie byłem na niczyich urodzinach, bo zaczęli mnie unikać, jakby świat o mnie zapomniał i nawet nauczyciele bali się mnie jak ognia.
Nie sądziłem, że katorga dopiero się zaczęła. Rówieśnicy budowali bazy, chodzili po drzewach.
I mniemam, że fantazja jest normą w głowie dziecka.
Lecz ja dam se rękę uciąć, że wiatr coś do mnie szeptał. Raz szedłem przez cmentarz po korepetycjach z matmy.
Serio mi się wydawało, że słyszę jęki umarłych, że pełzną mi do czaszki, więc przyśpieszyłem kroku, by wpaść przez przypadek do świeżo wykopanego grobu. Znowu pobudka, szpital.
Ktoś wezwał karetkę. Obok mnie siedziała mama i trzymała mnie za rękę.
Lekarz wypisał receptę na senne tabletki. Nie ma się co martwić ponownie nas zapewnił.
Na żadnej lekcji już skupić się nie mogłem.
Wszystko było niewyraźne, jakbym widział świat przez folię.
W mej głowie rodziła się jakaś nowa tożsamość i naprawdę nie wiem, ile mnie we mnie jeszcze zostało.
Te tabletki usypiają, lecz co noc w chorych snach ktoś mnie ciągle przyzywa niczym matkę głodny ptak.
Dosyć mam, jak to wspominam. Serce pęka jak w imadle.
Rodzice podczas kłótni nazywali mnie dziwadłem. Jedzenie w gardle zaczęło mi puchnąć.
Wszystko, co chciałem zjeść, waliło niczym truchło.
Myślałem, że mi cuchną ręce i mam brudne palce, więc starłem je do krwi szczotką w szkolnej umywalce.
W czwartek mnie odwieźli karetką na ośrodek.
Przeleżałem pod biurkiem nieruchomo całą środę, bo głos w mojej głowie zaczął przybierać postać jakąś bliżej nieokreśloną dziewczynkę lub chłopca. To ma dwie pary oczu. Strach mnie przepełnił.
Od tego dnia słyszę jego dziwny głos bez przerwy. Kazał mi nic nie mówić nikomu i siedzieć w ciemni.
Powiedział, że od teraz kroczę ścieżką lewej ręki.
Do dziś mnie gnębi, choć minęło tyle lat. Słyszę go, jak się obudzę. Widzę go, jak idę spać.
Powiedz, ile mam cierpieć?
Mija druga dekada, a ja dożyłem trzydziestki w zamkniętych zakładach.
Zajadam farmakologiczne środki na garści, oglądam telewizję, mam twarz białą jak wampir. Czuję się jak zakładnik, bo nie ucieknę z ciała.
I w końcu posłuchałem głosu, żeby zacząć kłamać.
Na pytania psychiatry, co tam u mnie i w ogóle odpowiadam, że o dziwo z dnia na dzień się lepiej czuję.
Mogę nie brać już pigułek. Wszystko jest okej. Aż zmęczony lekarz w końcu podpisał mi glejt.
Nie, nie, naprawdę bardzo się cieszę, że już Panu lepiej.
Życzę wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.
No i mam nadzieję, że będziemy się spotykać jak najrzadziej, prawda? No to co?
Dużo zdrowia i takiej siły wewnętrznej Panu życzę.
Do widzenia.
Czterooka postać z moich snów odwiedza mnie coraz częściej.
Ma skórę cienką jak papier, widać organy i mięśnie.
Za każdym razem, gdy nie śpię, dochodzi mnie jego głos. Każe mi rozbijać okna, połykać tłuczone szkło. Wymiotowałem znów krwią.
Tak bardzo boję się usnąć, a postać z moich koszmarów już nie jest jedynym mówcą.
Gdy mijam lustro, nie patrzę, bo zawsze ktoś stoi obok, a jak się zacznę rozglądać, to wokół nie ma nikogo.
Wychodzę nocą na spacer, podążam przez puste miasto. Czuję ich wzrok na sobie. Po prostu stoją i patrzą.
To, co umarło, powinno nie żyć. Koniec i kropka. Czemu akurat ze mną chcą nawiązać kontakt?
Czterooki obojniak moim szaleństwem się karmi.
Po całym domu się rzucam, odganiam głosy umarłych. Jestem jak żywy nadajnik, jak stare radio Unitry.
Zapijam wódką tabletki, żeby tylko umilkli. Podczas czytania Biblii sparaliżował mnie strach.
Ze starej szafy w sypialni dochodził dziecięcy płacz.
Chciałem wstać i tam podejść, gdy nagle lament się urwał i coś niespodziewanie wypchnęło szuflady z biurka. Kurwa, mówią mi, że obłęd mam w oczach.
Straciłem wszystkich znajomych i wyglądam jak kloszard. Widziałem wczoraj twarz w oknie.
Ktoś jakby sprawdzał, czy nie śpię. To było dość dziwne, bo mieszkam na czwartym piętrze.
Ten głos kąsa jak szerszeń. Psycha mi pęka jak krwiak.
Przestaję odróżniać prawdę od wizji, które mam w snach. Na chwilę chciałbym być sam. Błagam, niech w końcu się zamkną.
Jakiś cień krępnął obok i chyba ktoś stoi za mną. Tak bardzo chcę spokoju.
Diler daje mi skreskę. Nawet nie wiem, coś pan. Grunt, że czwartą noc nie śpię.
Tęsknię za normalnością.
Moje życie to piekło, bo choć nie widzę nikogo, to czuję czyjąś obecność.
Jak już muszę się zdrzemnąć, to często nęka mnie powracający co jakiś czas ten sam sen, gdzie niczym czerw się wije w korytarzu setek rąk pojawiających się w nieskończoność nie wiem skąd. Jak ktoś się pyta, co tam, odpowiadam: spoko, w chuj.
W kuchni z sufitu jakiś upiór zwisa głową w dół, z jego ust żółć wypływa, a. . . . . .
I sam nie wiem, czy to prawda, czy wytwór mojej fantazji.
W ostatnim czasie czterooki skrócił dystans. Widzę go w odbiciu kałuż i sklepowych wystaw.
I dzisiaj to wspominam z nieukrywanym żalem.
Nie sądziłem, że najgorsze dopiero miało nadejść.
Oddycham ciężko, wokół mleczna biel, dziwne uczucie lekkości.
Płynę w najgęstszej z mgieł. Pamiętam coś jak przez sen.
Na oścież otwarte okno i jestem niemalże pewien, że nagle ktoś mnie popchnął.
Bardzo wolno wszystko wokół nabiera kształtu. Kobieta mówiąca do mnie ma biały fartuch.
Równomierny dźwięk maszyn jak wskazówki w zegarku.
Mrużę oczy, chociaż światło jest bledsze niż marmur. Nie wiem, ile czasu jestem tu, ale to chyba szpital.
Kontakt z rzeczywistością co kilka chwil zanika. Czuję się nijak.
Ktoś pyta mnie, czy czuję ból. Lekarka coś mówi o paraliżu od szyi w dół.
Sens tych słów dopływa do mnie powoli, podczas gdy leżę bezczynnie, cicho niczym monolit.
Podnoszę oczy, protestuję.
Chcę wstać i stąd wybiec, a pielęgniarka bez pośpiechu ściera z ust mi ślinę. Próbuję krzyczeć. Kończyny odmawiają współpracy.
Mimo bezruchu się miotam, rzucam bezdźwięcznie kurwami.
Nikt mnie nie słyszy, nie czai, mimo że potwornie rzężę. Nie sądziłem, że we własnym ciele skończę jak więzień.
I tak dzień w dzień mi mija, choć to nie jest najgorsze.
Skłamałbym, jeślibym stwierdził, że czas spędzam samotnie, bo naprzeciwko łóżka, nieruchomo jak portret, to czterookie coś przygląda się mej katordze. Mam w głowie jego głos.
Znowu przyzywa innych. Ich krzyk zdarty od płaczu w mózg się wbija jak szpilki.
Brak sił mi.
Modlę się, że mnie na śmierć zamęczą, a w mym nieruchomym ciele umysł wchłania szaleństwo. Chcę płakać jak dziecko. Co mam zrobić?
No kurwa, nie mogę poruszyć palcem. Jestem przykuty do łóżka.
Z wyrazem bólu na ustach słyszę non stop ich krzyk. W tej horrorycznej stagnacji będę do końca swych dni.
Ja wiem, że dziś ciągną was zakazane zabawy, lecz pamiętajcie, że niektórych błędów się nie naprawi. Już pora spać skrzaby, myjcie zęby i do łóżeczek.
Nie igrajcie nigdy z czymś, czego nie rozumiecie.
日本語訳
テープ番号27。
患者は治療の音声録音に同意しました。
セッション番号 10。
おはようございます、先生。
誘発されないでください。座ってください。
教えてください、体調は大丈夫ですか?
-それで、何が起こるのですか? -そして、薬は効かなくなります。
そして、夢に出てきた人たちがやって来て、骨の山の周りで一緒に踊ります。
彼らは黒い手と黒い舌を持っています、そして私たちは夜明けまでそうやって歌います。
その日はクラスメイトの誕生日で、彼は11歳でした。
ケーキ、プレゼント、犬小屋からの仲間、隣の部屋。
父と母と兄は私たちを静かに屋根裏部屋に連れて行き、これは女のための遊びではないと警告しました。
漠然と覚えているのですが、私たちは地面に輪になって座り、アルファベットが書かれた紙の上に火のついたろうそくが置かれていました。
私たちはしばらく手を繋いで座っていましたが、いつ映画が止まったのかさえ覚えていません。 2~3時間後、目が覚めたら病院でした。
ママとパパはベッドで私の隣に座っていました。医者は血腫について何か言いました。彼らは私に検査をしました。
彼らは私を大きな音を立てる機械に入れました。
この事件の後、学校中は、霊を召喚している間に何か恐ろしいことが起こった、私の頭に何か問題があるのではないかと噂していました。
医者は、私の年齢では幻覚は常に起こると私を安心させましたが。モルド、それはドミノの始まりに過ぎませんでした。
まるで世界中が私のことを忘れたかのように、彼らは私を避けるようになり、先生たちさえ私を怖がったので、私は二度と誰の誕生日パーティーにも行きませんでした。
苦難は今始まったばかりだとは思いませんでした。仲間たちは基地を建てたり、木に登ったりしていました。
そして、子供の心の中では空想が普通だと思います。
しかし、風が私に何かをささやいていたとは信じられません。ある時、私は母の数学の家庭教師を終えて墓地を歩いていました。
頭蓋骨に這い込む死者のうめき声が聞こえたと本気で思ったので、足を速めたが、うっかり掘られたばかりの墓に落ちてしまった。また目が覚めたら病院。
誰かが救急車を呼んだ。母は私の隣に座って私の手を握ってくれました。
医者は睡眠薬の処方箋を書いた。心配することは何もありません、と彼はもう一度私たちに保証してくれました。
もうどの授業にも集中できませんでした。
まるで箔を通して世界を見ているかのように、すべてがぼやけていました。
私の頭の中で何か新しいアイデンティティが生まれつつありましたが、私の中にどのくらいのものが残っているのか本当にわかりません。
これらの薬のおかげで私は眠れますが、毎晩病気の夢の中で誰かが私に電話をかけ続けます。まるで飢えた鳥が母親を呼ぶようにです。
これを思い出すのはもう飽きた。私の心は悪徳のように壊れます。
両親は口論中に私を変人呼ばわりしました。喉に食べ物が入って腫れ始めました。
食べたかったものはすべて死体のように崩れ落ちた。
私は手が臭くて指が汚れていると思ったので、学校の流しでブラシで指をこすり洗いしました。
木曜日に彼らは私を救急車でセンターに連れて行きました。
頭の中の声が不特定の女の子か男の子の形をとり始めたので、私は水曜日の間ずっと机の下で動かずに横たわっていました。 2対の目があります。私は恐怖でいっぱいでした。
その日から彼の奇妙な声が絶え間なく聞こえてきました。彼は私に、誰にも何も言わず、暗室にいるように言いました。
これからは左手の道を行くと彼は言いました。
何年も経った今でも、それは私を悩ませています。目が覚めると聞こえます。寝るときに彼に会います。
どれくらい苦しまなければならないのか教えてください。
それから20年が経ち、私は30歳まで閉鎖された工場で暮らしました。
医薬品を何杯も食べ、テレビを見ていると、私の顔は吸血鬼のように真っ白になります。自分の体から逃れることができないので、人質になったような気分です。
そしてついに私は嘘をつき始める声を聞きました。
精神科医が私に何が起こっているのかと尋ねると、驚くべきことに毎日気分が良くなっていると答えます。
もう薬は飲めないかもしれない。すべて問題ありません。疲れ果てた医師がついに私の安全行動証明書に署名するまでは。
いやいや、元気になってくれて本当に本当に嬉しいです。
人生の新たな道でのご活躍を心よりお祈りしております。
まあ、できるだけ会わない方がいいですよね?だから何?
あなたの健康と内なる強さを祈っています。
さようなら。
私の夢に出てくる四つ目の人物が、ますます頻繁に私を訪れます。
彼の皮膚は紙のように薄く、内臓と筋肉が見えます。
目が覚めるたびに彼の声が聞こえます。彼は私に窓を割らせたり、割れたガラスを飲み込ませたりします。また吐血してしまいました。
眠りにつくのがとても怖くて、悪夢の登場人物だけが話し手ではなくなりました。
鏡の前を通るとき、いつも隣に誰かが立っているので見ません、そして周りを見回し始めると周りには誰もいません。
私は夜の散歩に行き、誰もいない街を歩きます。彼らの視線が私に向けられているのを感じます。彼らはただ立って見ているだけです。
死んだものは死んだはずだ。以上です、フルストップです。なぜ彼らは私に特に連絡したいのですか?
四つ目の両性具有は私の狂気を糧とする。
死者の声を追い払いながら家中を走り回る。私は生きた送信機のようなもので、古いユニトララジオのようなものです。
静かにするためにウォッカの錠剤を飲みます。聖書を読んでいる間、私は恐怖で身動きができなくなりました。
寝室の古いタンスから赤ん坊の泣き声が聞こえた。
立ち上がってそこに行こうと思ったとき、突然泣き声が止み、何かが思いがけず机の引き出しを押し出しました。くそー、私の目には狂気があると言われます。
友達を全員失って、まるで負け犬のように見えます。昨日、窓に顔が見えました。
誰かが私が起きているかどうかを確認しているようでした。私は4階に住んでいるのでとても不思議でした。
この声はスズメバチのように刺す。私の心は血腫のように壊れています。
私はもはや、夢の中で見るビジョンと真実を区別できません。しばらく一人になりたいです。頼むから最後は黙ってくれ。
影が近くを移動し、誰かが私の後ろに立っていると思います。私はとても平和を望んでいます。
ディーラーは私に苦労させます。私にも分かりません、先生。残念ながら4日目の夜は眠れませんでした。
普通が恋しいです。
誰も見えないのに誰かの気配を感じるので私の人生は地獄です。
昼寝をしなければならないとき、私は時々戻ってくる同じ夢に悩まされることがよくあります。夢は、どこからともなく無限に現れる何百もの手が廊下で蠢く虫のようにです。誰かが「どうしたの?」と尋ねたら、私は「クールだ、クソだ」と答えます。
キッチンでは幽霊が天井から逆さまにぶら下がっており、口からは胆汁が流れ出ていて…。 。 。 。
そして、それが本当なのか、それとも私の想像の産物なのかはわかりません。
最近、四つ目の男が距離を縮めて来た。水たまりやショーウィンドウの反射にそれが見えます。
そして今日、私は隠しようのない後悔とともにそれを思い出します。
最悪の事態がまだ来るとは思わなかった。
息が荒くなり、周りが乳白色になり、不思議な軽さを感じます。
私は濃い霧の中を泳いでいます。夢のように何かを思い出します。
窓は全開だったので、誰かが突然私を押してきたのではないかと思います。
周囲のものすべてがゆっくりと形になってきています。私に話しかけている女性は白衣を着ています。
時計の針などの機械の音。
光は大理石よりも淡いのに、私は目を細めた。どれくらいここにいるのか分かりませんが、病院だと思います。
現実との接触は数秒ごとに消えていきます。何も感じません。
誰かが私に痛みを感じているかどうか尋ねます。医者は首から下の麻痺について何か言います。
一枚岩のように黙ってぼんやりと横たわっていると、これらの言葉の意味がゆっくりと私に浮かび上がります。
私は目を上げて抗議する。
看護師が私の口についた唾液をゆっくりと拭いてくれたので、私は立ち上がってここから逃げ出したいと思いました。私は叫んでみる。手足は協力を拒否します。
動けないにもかかわらず、音も立てずにのたうち回って売春婦を投げつけています。
私がひどく喘鳴しているにもかかわらず、誰も私の声を聞いていませんし、気づいていません。自分が自分の体の中で囚人のようになることになるとは思っていませんでした。
最悪ではありませんが、これが毎日の様子です。
一人で時間を過ごしていると言ったら嘘になるでしょう、なぜならベッドの向かい側で、肖像画のように動かずにこの四つ目のものが私の苦難を見守っているからです。頭の中に彼の声が残っています。
彼はまた他の人に電話をかけます。泣き疲れた彼らの叫び声は、ピンのように脳裏に突き刺さる。
私には力がありません。
私の心が動かない体に狂気を吸収している間に、彼らが私を拷問して殺すことを祈ります。赤ん坊のように泣きたい。どうすればいいですか?
クソ、指一本動かせない。私は寝たきりです。
口元に苦しそうな表情を浮かべながら、彼らの叫び声が絶え間なく聞こえます。私は残りの日々をこのひどい停滞の中に留まるでしょう。
今日、あなたが禁じられたゲームに惹かれているのはわかりますが、いくつかの間違いは修正できないことを覚えておいてください。寝る時間だよ、小さな子たち、歯を磨いて寝てね。
理解できないもので決して遊ばないでください。